






Gdzieś w hotelowym korytarzu krótka chwila
ON w jej ulubionej koszuli.
ONA w perłach dla niego na szyi.
…
Odloty nagłe i wstydliwe
ON mając ciągle w oczach niebo.
ONA spadające gwiazdy.
…
Deszczowe wtorki, które przychodzą po niedzielach
ON obejmuje ją myślami.
ONA wie, że łza też świeci bo między gwiazdami.
Ucieka(j) skoro świt
Jak spadająca gwiazda z życzeniami.
Zadzwoniła lecz…
Cicho.
Ta świadomość , że nie wiedziała nic i …
Cicho.
Była osobnością.
Bezsenna nocą. Zmęczona dniem.
Róża potrzebowała wody.
Od więdnącej róży gorsza jest tylko zasuszona róża.
Więdnącej można jeszcze wrócić życie – podać wodę, czasami szczyptę cukru i na nowo odzyskuje zapach i smak. Zasuszona traci kolor, nie ma zapachu .
ONA nigdy nie suszyła róż.
Tych , które wzbudzały w niej szczególne emocje również ,
a może zwłaszcza tych .












Południe.
Biuro.
ONA – śniadanie całe zjadłeś?
ON – jeszcze nie ruszyłem.
ONA– myślałam, że rano zjadłeś.
ON– jak tu można tak wcześnie jeść skoro narody świata głodują…
ONA– to ja musiałabym nigdy nie zakładać rękawiczek. Dobrze, tak zrobię.
(i tak ich nie mam - pomyślała).
ON– nie kupiłaś jeszcze nowych?
ONA– nie.
…
Północ.
Balkon.
ONA: chłodziła się (jak butelka wyborowej)
ONA - Twoje zdrowie.
ONA: … i na drugą nogę.
Zatańcz ze mną jeszcze raz. Aaa...
Telefon.
wrrr JAGODA wrrr
- Róża, ty kiedyś odmrozisz sobie dłonie, stopy na tym balkonie.
- Rękawiczki zgubiłam.
- I tak cud, że jeszcze nie nabawiłaś się jakiegoś zapalenia płuc.
-A jak twój strażak?
- Nie licz, nie ugasi twojego zapalenia.
- Nie mam zapalenia.
- Ale możesz mieć. Jest zima. Śnieg. Mróz. Po co tam wyłazisz?
- Mam ciepłą chustę.
- Tak, a ja koc przeciwpożarowy – i odłożyła słuchawkę.
Miała kiepski dzień, popołudnie, wieczór, krem…
Na dzień, na noc. Na młodość, na starość, na jakość.
Na zapalenie.
Otul twarzą moją twarz. Aaa...


*Pierogi z Jagodami* CafeBar, Jagoda, Róża, choinka i opłatek.
- Pańska kawa.
- I to co zwykle również poproszę – powiedział gość siedzący przy barze.
- Róża? Co ty tutaj … eee ??
- Dlaczego tak cię to dziwi?
- Odkąd tu pracuje nigdy Cię nie było.
- Nie lubię tłoku.
- Właśnie. I w ten mróz. Coś się stało?
- Najwyższa pora.
- Chwilka obsłużę tylko tamtego gościa.
- Proszę: kanapka, pudding i sałatka jak zawsze.
- Dzięki.
- Ciepło tutaj u was.
- Jak zawsze.
- Ładna choinka.
- Ładna bluzka, oo i nowe rękawiczki.
- Nie wszystkie ozdoby można powiesić na każdym drzewie.
Mężczyzna spojrzał na Różę zastanawiająco – tak jak nie każdy ogień można ugasić – dodał, kontynuując posiłek.
- Jagoda, co to za człowiek?
- Facet, który gasi ogień.
- Przepraszam, kto?
- Strażak. Przychodzi tutaj od jakiegoś czasu już. Zazwyczaj nic nie mówi i zamawia zawsze to samo.
Zjada i odchodzi. Chyba naprawdę idą święta, bo dzisiaj wyjątkowo coś powiedział i to nie do mnie.
- Ładna choinka – pomyślała Róża.
- Podasz mi coś ?
- Zmarzłaś?
- Raczej.
- Gorąca czekolada, taką jaką lubisz i ciasto drożdżowe dla ciebie.
- z jagodami .
Uśmiechnęła się Jagoda. Uśmiechnęła się Róża. Uśmiechnęła się choinka.
Uśmiechnął się strażak.
…
Wigilia! – pomyślała.
…
Przed wyjściem wyjęła z torebki białą kopertę .
- To dla Ciebie – powiedziała kładąc ją na barze.
Jagoda spojrzała na Różę.
Strażak spojrzał na Jagodę.
A Róża spojrzała na choinkę.
Każdy z nas ma na tyle dużą dłoń, że może z niej uczynić Betlejem.
A miłość jest największym ogniem.
Z koperty wysunął się biały opłatek.
Szczęśliwego Narodzenia!
wtorek, 9 lutego 2010
Licznik odwiedzin: 14555
Magdalena Róża P.
27/08/1978
Żywiec
magdarozzi@wp.pl
GG9733123
Piszę, pracuję, wychowuję,
podróżuję, fotografuję.
Czasami rozrywkuję.
Jestem punktualna, dotrzymuję słowa,
nie organizuję powstań.
***
Drogi Spacerowiczu,
skoro czytasz to nie szukaj w moich słowach nie wiadomo czego. Przyjmij do wiadomości. Przeczytaj-zapomnij, albo po prostu bądź
i nie pytaj ...